Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem mu w pełnieniu ważnych obowiązków. Ależ skąd uspokoił go K’vin. Widzisz, nie jestem pewien, po co on latał wtedy nad Bitrą, ale dobrze się złożyło. Jak tam ręce? spytała Zulaya, patrząc, jak zaciera swędzące palce. Nie powinienem podrażniać skóry, prawda? Leopol, przynieś Iantine’owi mrocznika, dobrze? powiedziała Władczyni przez ramię. Młody czeladnik nie zauważył dyskretnej obecności chłopca, ale cieszył się, że nie musi sam iść po słoik do odległej komnatki. To pozostałość po przemarznięciu i tyle powiedział, spoglądając na palce. Zauważył to samo, co Tisha: farbę za paznokciami. Podkurczył palce, zawstydzony, że siedzi za stołem w Weyrze z brudnymi rękoma. Po plecach przeszedł mu zimny dreszcz. Zastanawiałam się, Iantine zaczęła Zulaya czy nie miałbyś ochoty znowu namalować portretu, albo dwóch. Weyr płaci ustaloną cenę i nie odlicza żadnych dodatkowych opłat. Z radością namaluję twój portret, Władczyni, bo chyba siebie masz na myśli, prawda? W ślad za pierwszym dreszczem wstrząsnął nim drugi. Starał się go w miarę możności ukryć. Tak, ale pod warunkiem że przyjmiesz godziwą zapłatę, młody człowieku odparła surowo. Ale… Żadne ale wtrącił K’vin

(Reklama: )