Bardzo proszę jeść, panie Artysto kucharz z zadowoleniem obserwował, jak Iantine z zapałem zabiera się za pieczeń. Później Przywódcy Weyru chcieliby z tobą porozmawiać, jeśli nie będziesz zbyt zmęczony. Mruknął coś na znak, że dziękuje i rozumie i bez reszty poświęcił się jedzeniu. Chętnie wziąłby kilka dokładek, ale po długim niedojadaniu żołądek sprzeciwiał się nadmiarowi dobrego mięsiwa. Leopol przyniósł mu dużą porcję deseru, ale i tego nie mógł przełknąć, bo gardło go piekło i drapało. Najchętniej wróciłby do łóżka, ale w tym momencie podeszli do niego Przywódcy Weyru. Leopol oddalił się dyskretnie, uśmiechem dodając mu pewności. Iantine spróbował wstać, by dwornie powitać swych gospodarzy, ale zachwiał się na pozbawionych czucia stopach i z impetem siadł na krzesło. Nie przejmujemy się tu ceremoniałem uspokoiła go Zulaya i gestem poleciła mu siedzieć dalej. K’vin podał jej krzesło, a potem napełnił wszystkim kubki winem z bukłaka, który przyniósł ze sobą. Iantine z grzeczności upił łyk i choć wino było smaczne i ożywcze, nawet ta odrobina sprawiła, że poczuł kwas w żołądku. Wysłaliśmy wiadomości o uratowaniu ciebie i dostaliśmy potwierdzenia odbioru powiedział K’vin z uśmiechem.

(Reklama: sklep agd )
