Teksty na każdy temat (Reklama: calling cards ,cheap hosting )

Tylko ich dwojga? M’leng był zaskoczony. Myślałem, że cały Weyr już ustawił się do ciebie w kolejce… Tisha jeszcze nie wypuściła mnie spod opieki odparł rozbawiony malarz. Ach, Tisha M’leng skwitował wiadomość machnięciem ręki. Czasem zanadto się przejmuje. Ale oczy masz w porządku i ręce też… spójrz, jak ten P’tero na twoim rysunku opiera się o Ormontha! Wypisz, wymaluj on! Komplement bardzo ucieszył Iantine’a. Szkic błękitnego jeźdźca rzeczywiście był dobry lepszy, niż zakłamane portrety malowane w Bitrze. W dalszym ciągu wstydził się przed samym sobą, że zgadzając się tam na wymuszone pochlebstwa, pogwałcił swoje przekonania. Miał nadzieję, że już nigdy nie znajdzie siew takiej sytuacji. Uwaga M’lenga była jak balsam dla strapionej duszy. Mogę zrobić coś lepszego… Ale ta poza bardzo mi się podoba. Czy mógłbyś namalować go właśnie tak? M’leng unikał wzrokiem spojrzenia artysty. Wolałbym, żeby P’tero nic o tym nie wiedział… To znaczy… To ma być niespodzianka? Nie, chcę ten obraz dla siebie! M’leng z wyzwaniem w oczach postukał się kciukiem w pierś. Chcę coś mieć… Nie wiedząc, co począć z takim uporem, Iantine zgodził się pośpiesznie, by niepotrzebnie nie zasmucać jeźdźca. Oczy M’lenga zwilgotniały, a wargi zacisnęły siew stanowczą kreskę. Naturalnie, nie ma problemu, choć lepiej byłoby z pozowaniem… Ach, mogę wszystko urządzić tak, żeby się nie zorientował

(Reklama: )