Podczas Opadu powinien to być raczej Weyr, bo wszyscy tutaj objął gestem grupkę osób, które nie dosiadały smoków będziemy przygotowani do pomocy. Nie popełniajcie błędu, wychodząc z pomiędzy zbyt nisko. Zimno pomiędzy powstrzyma Nici od wgryzania się w smocze ciało… w odpowiedzi rozległy się stłumione pomruki wyrażające lęk i niechęć …więc wylądujecie tak gładko jak tylko pozwolą okaleczenia. Nie wolno dopuścić do upadku przy lądowaniu, bo to tylko pogorszy szkody wyrządzone przez Nici. Zacznijcie dodawać otuchy smokowi, gdy tylko zorientujecie się, że został ranny. Naturalnie, zdaję sobie sprawę, że wy również możecie zostać trafieni, ale jesteście jeźdźcami i oczywiście potraficie opanować własny ból i zadbać o smoka. Pamiętajcie, z was dwojga on jest ważniejszy. Bez niego przestajecie być jeźdźcami. Cała sztuka w tym, by wetrzeć dużo balsamu ponownie objął wzrokiem słuchaczy. Wyjął z wiadra szeroką szczotkę i zaczął przesuwać ją raz za razem po skrzydle Ormontha. Oczy błękitnego smoka lekko wirowały, gdy z uwagą obserwował całą operację. Nacierać, nacierać i jeszcze raz nacierać! T’dam podkreślał każde powtórzenie długim pociągnięciem szczotką. Przekonacie się, że wasz smok, albo smoczyca tu uśmiechnął się do zielonych jeźdźców będzie tym bardziej zadowolony lub zadowolona, im więcej mrocznika znajdzie się na ranie. Rana zostanie znieczulona dokładnie w trzy sekundy… przynajmniej na zewnątrz. Dopiero po pewnym czasie ból przeniknie przez naskórek do głębszych warstw skóry, więc postarajcie się przekonać smoka, że nie jest aż tak poważnie ranny, jak jemu lub jej się wydaje

(Reklama: )
