Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

To Chalkin powinien się martwić, że cię tak potraktował. Wasz Mistrz i Przywódca Bendenu też mu to powiedzieli. Masz kwalifikacje i należą ci się wszystkie wygody, których nie dostałeś w Warowni Bitra. Dobrze, że pochorowałeś się dopiero wtedy, gdy K’vin i Zulaya usłyszeli już twoją wersję opowieści. Chociaż Chalkinowi i tak pewnie nikt by nie uwierzył, żeby nie wiem co. Wiesz, że nawet whery nie zakładają gniazd w Bitrze? Rekonwalescencja Iantine’a po zapaleniu płuc potrwała jakiś czas, więc malarza denerwowała własna słabość. Ciągle zasypiam skarżył się Tishy pewnego dnia rano, gdy przyszła z lekarstwami. Jak długo mam to jeszcze brać? Póki Maranis nie uzna, że masz czyste płuca odpowiedziała karcąco. Potem wręczyła mu papier do szkicowania i ołówki, które dostał od Waine’a pierwszego wieczoru w Weyrze. Zacznij ćwiczyć sprawność palców. Na szczęście w twoim wypadku możesz zajmować się ulubionym zajęciem na siedząco. Dobrze było poczuć znów w palcach papier i ołówek. Dobrze było rozglądać się po Niższej Jaskini i szkicować, szczególnie, gdy model nie był tego świadomy. Jego oczy nie straciły bystrości, a palce, choć od czasu do czasu bezwładne po chorobie, były coraz silniejsze. Zapomniał o upływie czasu i nie zauważył, że za plecami zgromadził się dumek osób, ciekawych, co rysuje. Waine przyniósł moździerz, tłuczek, olej, jaja i kobalt, znakomity do sporządzenia błękitu. Nauczył się kilku technik na własną rękę, ale nie mogło to zastąpić twardej szkoły, jaką przeszedł Iantine; kiedyś się na nią zżymał, lecz teraz docenił ją w pełni, widząc, jakie są skutki braku tych umiejętności. Zima rozgościła się na dobre, ale pierwszego słonecznego dnia Tisha zawinęła go w futrzany kokon i posadziła w Niecce, by „nałykał się świeżego powietrza”

(Reklama: )