Chciała cię zabrać do domu i tam kurować uspokajała go dalej. Nie mogliśmy jednak wystawić twoich płuc na zimno pomiędzy. Wcale się jej nie spodobało, że sami będziemy się tobą zajmować! uśmiechnęła się. Widzisz, matki nigdy nie ufają obcym. Udało mu się odpowiedzieć jej uśmiechem. Zdaje się, że masz rację. W końcu Leopol przywrócił mu spokój umysłu. Masz bardzo miłą matkę, panie powiedział, przycupnąwszy na brzegu łóżka. Od zmysłów odchodziła, że cię tu zostawia samego, póki P’tero nie obiecał, że przywiezie ją natychmiast, w razie gdyby ci się pogorszyło. Nigdy przedtem nie jeździła na smoku. Iantine zachichotał. Nie, nie sądzę. Pewnie strasznie się bała. Bardziej niepokoiła ją twoja choroba, tak ciężka, że aż po nią posłano. Ale mówiła P’terowi, że ojciec ogromnie się uraduje z tych pieniędzy, które zarobiłeś. Naprawdę się ucieszy

(Reklama: )
