Chorobę pogorszyły jeszcze trzy dni, spędzone w górach na mrozie. Maranis był zdania, że to stary drwal jest nosicielem choroby; sam się na nią uodpornił, lecz zarażał innych. Kiedy gorączka opadła, malarz zobaczył przy łóżku swoją matkę. Oczy miała czerwone od łez, a widząc, że syn oprzytomniał, ponownie wybuchnęła płaczem. Dowiedział się od Leopola, że to Tisha po nią posłała, gdy gorączka nie chciała minąć. Ku jego zdumieniu, nie przyjęła pieniędzy na opłaty za prawa do ziemi z taką radością, z jaką je oddawał. Twoje życie nie jest tego warte powiedziała mu na koniec, gdy zaczął się martwić, że powodem jej niezadowolenia jest brak jednej ósmej marki, którą zapłacił drwalowi. Przez tę ósemkę o mało cię nie zabił. Twój syn to dobry chłopak wtrąciła się zirytowana Tisha i ciężko pracował, żeby zarobić te pieniądze u Chalkina. To prawda matka przytaknęła pośpiesznie, zorientowawszy się, że wcale nie okazała wdzięczności. Choć nie pojmuję, dlaczego starałeś się zadowolić tego starego dusigrosza. Bo dobrze płacił odparł cicho Iantine. Nie przejmuj się tak bardzo, Ian powiedziała Tisha, gdy matka musiała już wracać do domu. Po prostu, bardziej jej zależy na tobie, niż na tych markach. Wiesz, zmartwieni ludzie potrafią wygadywać dziwne rzeczy wytłumaczyła i poklepała młodego człowieka po ramieniu

(Reklama: )
